środa, 9 marca 2016

RECENZJA ODŻYWKI AUSSIE MIRACLE MOIST

Cześć dziewczyny!
Na rynku panuje moda na brak silikonów w składzie jakiegokolwiek kosmetyku do włosów. Może kiedyś było na to większe boom, teraz już mniej. Niektórym silikony nie służą - to fakt. Jednak nie są one aż takie złe. Osobiście wolę używać kosmetyków, które dadzą coś od siebie moim włosom i przyczynią się do poprawy ich kondycji. Nie chciałam z pielęgnacji wyrzucić produktów, które zawierają silikony do końca i tego nie zrobiłam. Silikony tworzą powłokę ochronną na naszych włosach. Dzięki temu czynniki zewnętrzne tak bardzo ich nie niszczą. Do tego poprawiają wizualny wygląd, co też jest na plus.

Silikonów trzeba używać po prostu z głową. Trzeba wiedzieć, że one same nie wystarczą. Bardzo łatwo pogodzić jedno z drugim. Powinniśmy pamiętać o dostarczaniu włosom naturalnych dobroci przed nałożeniem silikonów. Warto przed naolejować włosy dobrym olejem, czy nawet nałożyć maskę. Później umyć włosy szamponem i nałożyć silikonową odżywkę, a od czasu do czasu bogatą, naturalną maskę. Zabezpieczanie końcówek, również można wykonać w podobny sposób. Przed nałożeniem silikonowego serum warto musnąć końcówki kropelką naturalnego olejku, a po tym wgnieść serum.

Po długim wstępie, przedstawiam świetną moim zdaniem, silikonową odżywkę:


Do przeanalizowania składu odsyłam do wizaż, klik. Nie będę się nad nim rozwodzić. Jest po prostu typowy silikonowy z dodatkiem australijskiego olejku makadamia.

Zapach jest fenomenalny. Pachnie gumą balonową i zapach się utrzymuje aż do następnego mycia.

Skupię się bardziej na działaniu. Od pewnego czasu stosuję ją po każdym myciu aby zobaczyć jak działa na dłuższą metę. Po umyciu włosów wmasowuję odżywkę od ucha w dół na długości oraz pozostawiam na 5 minut. Spłukuję ciepłą, a następnie chłodną wodą. Włosy stają się momentalnie miękkie, a nawet jedwabiste, gładkie, śliskie i bardzo łatwo się rozczesują na mokro. Po wyschnięciu nie widać na głowie ani jednego odstającego, zniszczonego włoska. Włosy nie są spuszone, co często mi się zdarza i muszę odczekiwać kilka godzin, aby puch zniknął. Przy tej odżywce nie muszę tego robić. Gładkość i blask, jaki uzyskuję po wysuszeniu lub samodzielnym wyschnięciu włosów jest nie do opisania. Nie mogę powiedzieć, że naprawia zniszczone włosy. Może inaczej - zapobiega ich dalszemu niszczeniu.

Podsumowując, odżywka moim zdaniem jest świetną, silikonową opcją dla osób, które mają włosy zniszczone lub nie. Nie wysusza, a spełnia swoje zadanie. Myślę, że każdy będzie zadowolony i znajdzie w niej coś dla siebie.

Pozdrawiam,
Włosopasjatka

11 komentarzy :

  1. Ja też używam takich odżywek, choć aktualnie mam spray bs Marion, który również polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze do czynienia z kosmetykami Aussie, a jestem ciekawa ich działania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedy wyniki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się ogłosić na początku przyszłego tygodnia :)

      Usuń
  4. Miałam inna z tej serii. Początkowo była świetna, później co raz gorzej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam się nie wzbraniam przed silikonami :)
    Odżywkę chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę ją mieć :) Zaciekawiła mnie:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze na nie patrze jak jestem w Rossmannie ;-) ale jakos nigdy się nie skusilam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może skusisz się najpierw na mini wersję ? :D

      Usuń
  8. Na mnie do tej pory serie AUSSIE działały zbyt obciążająco, ale kto wie - może się skuszę?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za podzielenie się ze mną swoją opinią. Na pewno za niedługo postaram się odpowiedzieć :)

TRANSLATE