wtorek, 4 sierpnia 2015

KONKURS - PUDEŁKO NIESPODZIANKA! + ANKIETA

(baner)

Mam dla was konkurs. Do zdobycia PUDEKO NIESPODZIANKA. W każdym pudełku jest produkt do włosów. Wygrywają trzy osoby.

PUDEŁKO 1 :



( Firma, od której zamawiałam ampułki zamiast Kerastase wysłała mi Aminexil. Więc jest mała zmiana w nagrodzie. Jednak ampułka jest tak samo dobra, a może nawet lepsza :) ).

PUDEŁKO 2



PUDEŁKO 3


Zasady konkursu:

- bycie publicznym obserwatorem mojego bloga,

- udostępnienie banera konkursowego na blogu, facebooku lub w inny sposób.

Konkurs polega na odpowiedzi na pytanie:

Co najbardziej pomaga Twoim włosom przy bad hair day?

Wzór zgłoszenia (które należy umieścić w komentarzu):

Obserwuję bloga jako:
Udostępniam: (link)
Odpowiedź na pytanie:
Mój e-mail:

Odpowiedzi TRZECH OSÓB, których sposoby na bad hair day będą dla mnie najbardziej zachęcające do wypróbowania, nagrodzone zostaną pudełkami niespodziankami.

Pudełka niespodzianki są oznaczone numerami 1, 2 i 3.

Osoba, która zdobędzie miejsce 1, jako pierwsza będzie mogła wybrać swój numer pudełka.

Osoba, która zdobędzie miejsce 2, jako druga wybierze numerek pudełka.

Osoba z miejscem 3 dostanie pudełko z numerem, który zostanie.

Pod każdym numerkiem ukryty jest produkt do włosów, który widać powyżej oraz jest warty podjęcia się walki w konkursie!

Konkurs trwa do końca ostatniego dnia sierpnia!

(Konkurs jest organizowany wyłącznie przeze mnie.)


POWODZENIA!

Tutaj mała (anonimowa) ankieta, którą prosiłabym abyście
uzupełniły :)

19 komentarzy :

  1. Obserwuję bloga jako: Ania
    Udostępniam: https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=104236649927718&id=100010241490628&pnref=story
    Odpowiedź na pytanie: Najlepszym sposobem na bad hair day jest ich związanie :D Jednak gdy nagle wypada jakieś nieoczekiwane wyjście jako posiadaczka włosów puszących sięj często używam silikonowych serum do wygładzenia włosów i to mój najlepszy patent, gdy muszę gdzieś szybko wyjść. Czasem pomaga też suchy szampon, albo delikatne przemycie np. grzywki ;)
    Mój e-mail: aaniiuss@gmail.com
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Obserwuję bloga jako: Monika Użytkownik
    Udostępniam: (https://plus.google.com/107644658241140869190/posts)
    Odpowiedź na pytanie: Moim włosom najbardziej pomaga mocny lakier do włosów. Dla mnie, posiadaczki burzy niesfornych loków jest produktem wręcz niezbędnym. Dzięki niemu moje grube, mocne włosy zostają ujarzmione i nie poddają się nawet najsilniejszym podmuchom wiatru ;-) Użycie lakieru do włosów pozwala mi uniknąć efektu jakbym dopiero zerwała się z łóżka.
    Mój e-mail: gwysocka59@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Obserwuję bloga jako: Verierra
    Udostępniam: baner: http://verierra.blogspot.com/
    Odpowiedź na pytanie: W takiej sytuacji najczęściej związuje włosy, wcześniej spryskując je sprayem do układania włosów lub suchym szamponem. Nie zawsze to pomaga, ale jest to najlepsza dotychczasowa metoda, którą odnalazłam!
    Mój e-mail: verierra@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Obserwuje bloga jako: Monika K***c
    Udostępniam (instagram): https://instagram.com/p/6HeqemRUxA/?taken-by=mercedes_xoxo64
    Odpowiedź na pytanie: W przypadku moich włosów naprawdę wiele działa kreatyna w płynie, którą spryskuje spuszone włosy. Włosy od razu robią się gładkie i lepiej się układają. Na końcówki włosów nakładam olejek arganowy ale nie dużo. I włosy są w o niebo lepszym stanie ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Obserwuję bloga jako: Magdalena Winchester
    Udostępniam: befitandfancy.blogspot.com
    Odpowiedź na pytanie: W bad hair day najczęściej związuję je w koka, ale że bardzo nie lubię się w tej fryzurze to daję na dłoń kroplę olejku z Mariona, wcieram delikatnie w całe włosy na długości, potem pryskam i nasady szamponem i suszę suszarką. Włosy wyglądają jak dopiero co umyte :)
    Mój e-mail: magdalenawinchester@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Obserwuję bloga jako: Magdalena Pasek
    Udostępniam: http://madziatestuje.blogspot.com/p/rozdania_8.html
    Odpowiedź na pytanie:
    Kiedy Bad Hair Day dopada mnie
    Krzyczę z całych sił: O nie, nie, nie!
    Biorę szampon suchy w rękę!
    Czas pożegnać tę udrękę.
    Modeluję, rozczesuję i pięścią w złości na nie wymachuję!
    Bądźcie, ładne, piękne, śliczne!
    To Wam zrobię kąpiele aromatyczne!
    Już będziecie grzeczne dla mnie?
    Tak? To świetnie- nie poskarżę się już Annie! (Anna to moja mama )
    Mój e-mail: madzikpase@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Obserwuję bloga jako: Rincewind99
    Udostępniam: https://www.facebook.com/rincewind99/posts/521578287993864
    Odpowiedź na pytanie: Kiedy mam "bad hair day" to po prostu upinam włosy w koka na środku głowy i nie myślę o tym więcej ;) Czasem (przypadkiem) wychodzi mi z tego nawet jakaś ciekawa fryzura, np raz wpadłam na to by zrobić takie dwa mniejsze koki - wygladały jak różki :D
    Mój e-mail: rincewind9998@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Obserwuję bloga jako: Czarna Kawa
    Udostępniam: baner :) kreconowlosaa.blogspot.com
    Odpowiedź na pytanie: W "bad hair day" moim największym sprzymierzeńcem jest olejowa kuracja isany z olejem arganowym :). To niewielka odżywka za jedynego piątala, która działa cuda! Wystarczy wetrzeć niewielką kropelkę (wielkości ziarnka grochu) w końcówki, a od razu stają się: nawilżone, dociążone i gładkie bez obciążania. Resztę odżywki, która zostaje mi na dłoniach wcieram delikatnie w całą długość. Fryzura uratowana! Do tego "kuracja" jest wielofunkcyjna, bo można używać ją także jako odżywkę do spłukiwania i jako krem do ugniatania loków.
    Mój e-mail: edyta_to@wp.pl

    Pozdrawiam serdecznie!! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Obserwuję bloga jako: Joasia eR
    Udostępniam: (link) nimkupisz.blogspot.com
    Odpowiedź na pytanie: Najbardziej w takim dniu pomaga poświęcenie im całego dnia i przeczekanie do następnego ;-). A tak poważniej, gdy z rana zauważam "bad hair day" i gdy mam troszkę więcej czasu to ładuję się do wanny i zabieram się za pielęgnację włosów. Odżywka, szampon, znów odżywka, potem olejowanie i wylegiwanie się w wannie z włosami zawiniętymi w ręcznik. Po kuracji są tak dopieszczone, że "bad hair day" szybciorem zamienia się na "fantastic hair day". Natomiast gdy nie mam czasu z rana po prostu na szybko układam jakiegoś koczka i wyruszam w miasto.
    Mój e-mail: kartoofelka@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Obserwuję jako Martuś S.
    Udostępniam: https://plus.google.com/116953392165409119447/posts/JruFaduzcqy

    Jak uporałam się z moim "bad hair day"? Nie od razu. Potrzebne było działanie systematyczne i długotrwale. Z początku byłam sceptycznie nastawiona do oleju lnianego; szybko jednak zmieniłam zdanie. Olej pielęgnuje moje włosy od wewnątrz (niestety ma paskudny smak; ciągle szukam sposobu, żeby go chociaż trochę polepszyć. 2 łyżeczki dziennie mieszam z chudym twarogiem albo po prostu dodaję do sałatki).
    Olej świetnie sprawdza się także w codziennej pielęgnacji włosów; raz w tygodniu nakładam go na noc na włosy a rano zmywam szamponem z SLS. Wmasowuję go także w skórę głowy. Pierwsze efekty można zauważyć błyskawicznie; włosy stają się bardziej lśniące i gładkie. Nie są obciążone, ładnie się układają i nie elektryzują się.
    Olej lniany zażegnał na zawsze moje "bad hair day".

    OdpowiedzUsuń
  11. Obserwuję bloga jako:karolina natanek
    Udostępniam: https://plus.google.com/106578570807365024974/posts/Hz3uV4Lm74U
    Odpowiedź na pytanie: Kiedy mam "bad hair day" wtedy zwijam włosy w total nieład kok i czuję się z tym bardzo dobrze :)
    Mój e-mail: karolinamunnich@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Obserwuję bloga jako: Kinga Bylina
    Udostępniam: http://rytmmojegozycia.blogspot.com/
    Odpowiedź na pytanie: Na włosy mniej więcej godzinę do trzech nakładam olej lniany lub arganowy (oba działają tak samo dobrze). Następnie dokładnie myje je szamponem (najlepiej bez SLS, który niestety wysusza włosy i efekt nie jest już tak spektakularny). Kolejnym krokiem jest odżywka nawilżająca, którą nakładam na jakieś pół godziny do godziny, a następnie maska wygładzająca na dwie - trzy godziny (może to być na przykład maska Wax). Po dokładnym spłukaniu ewentualnie nałożyć można jeszcze olejek czy serum bez spłukiwania. Ogólnie sam olej lniany czy arganowy daje już świetny efekt, ale stosowanie takiego zabiegu jak opisałam np. raz w tygodniu daje już większe efekty. Ogólnie połowa moich włosów to chyba baby hair, więc muszę sobie z nimi jakoś radzić, a to przynosi efekty :)
    Mój e-mail : sweet6663@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Obserwuję bloga jako: Iza Orzechowska
    Udostępniam: https://plus.google.com/102101828311010696970/posts/g3TeHWFWJzJ
    Odpowiedź na pytanie: Moją pomocą w dniach, gdy mam "bad hair day" zwykle jest błyskawiczna odżywka, bez spłukiwania, z Joanny. Współpracuje ona świetnie z moimi nieswornymi włosami, szczególnie z rana. Dzięki niej zyskuję na czasie, bez konieczności spłukiwania i suszenia włosów. Bardzo ją lubię, za jej niewielką cenę, świetną formułę, zaufaną firmę (t.j Joanna), ładny zapach i skuteczne działanie ;))
    Mój e-mail: ona.ciekawska@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Obserwuję bloga jako: Lila Master
    Udostępniam : http://lilamaster.blogspot.com/
    Odpowiedź na pytanie: Moim ratunkiem przy "bad hair day" jest jakaś maskująca fryzura :D Gdy mi się nudzi siedzę godzinami na kanałach dziewczyn nagrywających pokazówki z wykonywaniem ciekawych fryzur. Gdy mam dzień paskudnych włosów, niezależnie czy są śmiesznie poodginane, czy przesadziłam z odżywką bądź stała się inna włosowa tragedia, zawsze wybieram jakąś ciekawą fryzurę (zazwyczaj są to fikuśne sploty - warkocze dobierane w vintage'owym stylu lub coś takiego) i liczę, że to splot nie włosy same w sobie przyciągną uwagę :)
    Mój e-mail: lilamaster740@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Obserwuję bloga jako: Hey Lovely
    Udostępniam: http://mylinspirations1.blogspot.com/
    Odpowiedź na pytanie: Przy bad hair day moim włosom najbardziej pomaga... nakrycie głowy :) W lecie stylowy kapelusz lub chustka, a w zimie ciepła wełniana czapka. Ani ja ani nikt inny nie musi wtedy oglądać tej tragedii na mojej głowie ;)
    Mój e-mail: kasia143@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Obserwuję bloga jako: nika
    Udostępniam: KLIK
    Odpowiedź na pytanie:

    Problemy z włosami zdarzają mi się raczej rzadko, zważywszy na fakt, że są one długie i całkiem gęste (przez co również bardzo łatwo się plączą). Kiedy Bad Hair Day już nadejdzie, uderza z podwojoną siłą. Zazwyczaj próbowałam w takich sytuacjach zwilżać włosy i je rozczesywać, ale w efekcie na mojej głowie powstawała sklejka złożona z sucho-mokrych kosmyków, które raczej nie chciały współpracować. Okazało się, że w moim przypadku najskuteczniejszą metodą jest bardzo dokładne rozczesanie włosów, kosmyk po kosmyku. Często źle rozczesujemy włosy, dochodząc do wniosku, że jeśli przejeżdżamy szczotką po głowie i nie napotykamy oporu, to nasze włosy są już w idealnym stanie. Niestety, daleko im wtedy do ideału. Za mój BHD często odpowiadają spryciule ukryte pod warstwą rozczesanych pasem. Te włosy są u mnie najbardziej delikatne i jednocześnie podatne na plątanie. Do ich rozczesania używam szczotki z szeroko rozstawionymi ząbkami, dopiero na koniec sięgam po grzebień, by wykryć i wyeliminować ewentualne pęki. Wtedy zazwyczaj moje włosy są już w dużo lepszym stanie, ale dla pewności przechylam głowę do przodu i w tej pozycji przeczesuję włosy, od nasady po końcówki. Czasami pomagam sobie jedwabiem. Po podniesieniu głowy atakuję powstałą szopę :) i voilà – włosy odzyskały zdrowy wygląd i blask, są też znacznie milsze w dotyku. Czasem na skutek mozolnego rozczesywania włosy „opadają” – wtedy biorę szczotkę i masuję nią nasadę włosów, dzięki czemu lekko się unoszą. Gdy nie czeka mnie zbyt intensywny dzień, zostawiam włosy rozpuszczone, by nie męczyć cebulek. Jeśli zaś aktywność (lub pogoda) wymaga spięcia, używając ulubionej frotki związuję je wysoko w kitkę – ponieważ są dokładnie rozczesane, żadne „koleiny” nie są mi groźne. : )

    Mój e-mail: nikolaa.olaa@gmail.com

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Obserwuję bloga jako: Paulina Stachyra
    Udostępniam: https://plus.google.com/103990863907004917634/posts/YLzvFKZTHTp

    Odpowiedź na pytanie: Mam długie włosy i już od dłuższego czasu odrzuciłam w kąt suszarkę prostownice i wszelkie lakiery. Sumienna pielęgnacja sprawia, że zazwyczaj wyglądają dobrze. ZAZWYCZAJ. Czasem jednak wstaję, jak zwykle zbyt późno, a moje włosy wołają o pomstę do nieba. Nie wiążę ich, nie upinam, bo takie fryzurki noszę tylko w domu. Więc co robię, skoro wyglądają conajmniej źle, a nie mam już czasu na mycie/prostowanie (a przecież nie zwiążę ich!;)? Moim cudownym sposobem jest glinka do modelowania włosów. Nakładam niewielką ilośc na włosy, przeczesuje i... uśmiecham się do lustra ;)

    Mój e-mail: paulina.st91@gmail.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za podzielenie się ze mną swoją opinią. Na pewno za niedługo postaram się odpowiedzieć :)

TRANSLATE